popsuł mi się na chwilę mechanizm zapamiętywania otwartych zakładek w Firefoksie i zniknęło kilkadziesiąt stron chomikowanych (część od dawna), “do przeczytania”. I dostałem nagłej, lekkiej paniki, że przepadło coś ważnego (bo oczywiście nie pamiętam, co było w większości zakładek, podobnie jak nie wiem za dobrze, co mam w conajmniej dwóch różnych katalogach z plikami “do przeczytania”).
Higiena cyfrowa, obejmująca porządkowanie i magazynowanie danych, oraz zarządzanie ich nadmiarem raczej nie będzie wkrótce nauczana w szkołach, bo chyba nikt nie ma jeszcze pomysłu, jak sobie z tym dobrze poradzić. A szkoda. W każdym razie nie tylko internet jest śmietnikiem - każdy z nas, pracując na komputerze, siedzi zapewnie na kupie cyfrowych śmieci, szpargałów, archiwaliów i kompostu.
Inna sprawa, że regularne archiwizowanie danych jest zadaniem banalnym (oprogramowanie jest darmowe, dyski zewnętrzne są tanie) - więc dlaczego nie archiwizujemy? Winne jest chyba powszechne wyobrażenie (najwyraźniej mylne), o stabilności i trwałości danych cyfrowych - ciekawe skąd się wzięło?
postmodernistycznej, Mike’a Featherstone’a termin globalizacja odnosi się do poczucia
globalnej kompresji. Świat jest coraz częściej uznawany za “jedno miejsce”, a to utrudnia
funkcjonowanie państw narodowym. Z coraz większym trudem unikają one konsekwencji
ujednolicania, będącego skutkiem rosnącej liczby jej tworów i szybkości przepływu
pieniądza, towarów, ludzi, informacji, technologii i obrazów (Featherstone 1995).